Styl wciąż bywa traktowany jak zbiór sztywnych zasad, które należy bezwzględnie respektować. Tymczasem współczesna moda coraz wyraźniej odchodzi od schematów, a to, co przez lata uznawaliśmy za „pewne” reguły, często okazuje się jedynie powielanym mitem. Czy poziome paski naprawdę pogrubiają, czarny zawsze wyszczupla, a złoto nie powinno spotykać się ze srebrem? W rzeczywistości stylizacja to przede wszystkim świadoma gra proporcją, kolorem i kontekstem życia, jaki prowadzimy. W wywiadzie z Joanną Głowacką rozprawiamy się z najpopularniejszymi modowymi przekonaniami i pokazujemy, jak wykorzystywać je na własnych zasadach – tak, by ubrania pracowały dla nas, a nie odwrotnie.
1. Poziome paski pogrubiają każdego? Jak je nosić, żeby
sylwetka wyglądała świetnie?
Stylizacja opiera się na grze optyką i w ramach pracy
stylisty nie możemy powiedzieć o jakichś jednoznacznych regułach. Zawsze praca
z kolorami, wzorami i printami polega na zestawianiu ich względem siebie, czyli
w pewnej kompozycji. Faktycznie, poziomie paski mogą poszerzać, ale z drugiej
strony mogą być świetnym sposobem na zrównoważenie sylwetki. Na przykład, gdy
kobieta (lub mężczyzna) ma szerokie biodra i drobną górę i chciałaby wprowadzić
więcej równowagi między tymi partiami ciała, t-shirt w poziome paski jest
świetnym trickiem. Jeśli boimy się efektu poszerzenia, możemy na przykład:
·
Na top w paski założyć gładki żakiet- wtedy
print będzie tylko sygnałem, a pionowe linie żakietu wydłużą sylwetkę;
·
Poszukać ubrań w paski, na których wzór
prowadzony jest po skosie – to świetny sposób na wydłużenie sylwetki, nadaje
stylizacji dynamiki i kobiecego looku
2. Czy można łączyć złoto ze srebrem?
Wszystko można, jeśli tylko czujemy się z tym dobrze i mamy
z tego stylizacyjny fun. Kiedyś istniało przekonanie, że złota i srebra się nie
łączy, dziś marki sprzedają biżuterię, która sama w sobie zawiera kompozycje
złota i srebra. Złoto też bywa różne- niektóre jest bardzo pomarańczowe, nie
wszyscy dobrze czują się w takiej kolorystyce, za to innym bardzo to odpowiada
i pasuje do tonacji skóry.
3. „Biel tylko latem, ciemne kolory tylko zimą” – dlaczego warto złamać tę
zasadę i nosić biały wełniany płaszcz w grudniu?
Nie możemy być niewolnikiem stylizacji w żadną stronę. Nasz
styl zależy przede wszystkim od naszego trybu życia i musi być z nim zgodny.
Biały płaszcz może być uroczy, ale umówmy się – jeśli ktoś porusza się
komunikacją miejską, trudno będzie mu utrzymać go w dobrym stanie. Jeśli do
transportu używasz głównie swojego auta i czujesz się dobrze w białym płaszczu,
nie wahaj się go założyć. Z drugiej strony, jeśli zamiast skupić się na swoich
zadaniach, będziesz myśleć, czy już masz wybrudzony płaszcz, czy jeszcze nie,
to odpuść. Ubrania są narzędziem, a my nie jesteśmy ich niewolnikami. I nie
możemy się nimi stawać tylko dlatego, że chcemy przełamać jakiś stereotyp lub
wpisać się w jakiś trend.
4. Czy czarny kolor faktycznie zawsze wyszczupla, czy czasem po prostu sprawia,
że wyglądamy smutno i ciężko?
To, że czarny jako taki wyszczupla, to mit. Już wcześniej
wspomniałam, że stylizacja to gra optyką. Czarny faktycznie pomniejsza, ale w
zestawieniu z innym kolorem. Jeśli mężczyzna ma wąskie ramiona i drobną klatkę,
a chciałby optycznie zmienić proporcje swojego ciała, może założyć czarne
spodnie i jasną górę. Działanie odwrotne jeszcze bardziej pomniejszy górną
część ciała. Wszystko oczywiście zależy od tego, czy w ogóle chcemy w
jakikolwiek sposób stylizacją wpłynąć na optyczny odbiór naszej sylwetki.
Czarny jest też kolorem, który zastosowany przy twarzy
podkreśla zmęczenie, cienie pod oczami, zaczerwienienia i wypryski. Jeśli
koniecznie chcemy go założyć przy buzi, warto rozświetlić go kolorową apaszką,
biżuterią lub zastosować wydłużony dekolt. Ja jestem zwolenniczką kolorów. Z
jednej strony mogą wspierać i pobudzać pewne emocje u nosiciela ubrania, a z
drugiej wpływać na jego odbiór w otoczeniu. Kolory pozwalają budować wrażenie
osoby dynamicznej, energicznej, pozwalają na bycie zapamiętanym. Ale oczywiście
są osoby, które z czerni nie zrezygnują- postrzegają ją jako symbol elegancji,
klasy, pewności siebie i stylu.
5. Czy istnieją ubrania „zakazane” dla konkretnego typu sylwetki, czy wszystko
jest kwestią odpowiednich proporcji?
Teoria sylwetek stworzona przez stylistki kilkanaście lat
temu staje się aktualnie trochę „niemodna”, ze względu na trend, w którym
dominuje myślenie o wolności stylizacyjnych wyborów. Akceptacja własnego ciała
i jego niedoskonałości to ważny nurt, który wpływa również na myślenie o
fasonach „zakazanych” lub „dozwolonych”. Dlatego unikałabym tak skrajnych
sformułowań. Niemniej jednak są kobiety, które właśnie ze względu na poszukiwanie
poczucia harmonii pytają o to, jakie fasony powinny zakładać. Chcą dobrze czuć
się ze swoim ciałem, dlatego poprzez stylizację chcą podkreślać swoje atuty. Z
tego powodu wiedza o sylwetkach i fasonach jest nadal przydatna. Osobną kwestią
jest to, jak ubrania wyglądają na fotografiach. Często pracuję przy sesjach
zdjęciowych, w tym biznesowych. Fotografia to totalna gra optyką i światłem i
strój ma tu olbrzymie znaczenie. Może on powiększyć lub niepotrzebnie
eksponować wybrane części ciała i skupiać na nich uwagę, odciągając wzrok
odbiorcy od twarzy. Traci na tym ekspercki charakter bohatera fotografii, a
przecież po to wykonuje się fotografie biznesowe, by budować zaufanie i
wizerunek specjalisty. Dlatego mogę powiedzieć, że w przypadku różnych sylwetek
sprawdzają się różne fasony, printy i tkaniny.
6. Drogie znaczy wysokiej jakości – jak nie dać się nabrać na wysoką cenę i na
co patrzeć w składzie materiałowym?
Tak, skład ma znaczenie. Warto zwracać uwagę na metkę i
patrzeć, aby przede wszystkim było jak najmniej poliestru. Najlepsze są
naturalne mieszanki: bawełna, len, wełna, alpaka, moher. Dzięki nim skóra nie
przegrzewa się, tkanina nie mechaci tak szybko, a ubranie dłużej zachowuje
schludny, elegancki wygląd. Są jednak osoby, które mają uczulenie na wełnę,
albo zwyczajnie wełna je „gryzie”. Warto wtedy poszukać składu, który jest pewnym
kompromisem. Zauważa się, że marki sieciówkowe zaczynają wprowadzać linie
premium, które mają naprawdę dobre składy, a produkty mogą posłużyć bardzo
długo. Nie są to wtedy produkty jednosezonowe, które szybko tracą formę, ale
mogą być klasykiem, który pasuje do wielu zestawów przez lata. Z zastanowieniem
obserwuję sklepy internetowe, które kreując się na sprzedawców chociażby
eleganckich, całkiem drogich ubrań do pracy, sprzedają mnóstwo taniego
poliestru. Ale, co też istotne- poliester poliestrowi nierówny, czasem tkaninę
po prostu trzeba dotknąć, fotografie nie zawsze oddają jej gęstość, jakość i
właściwości.
7. Czy warto inwestować w trendy, które trwają tylko jeden sezon
Na pewno warto zainwestować w dobrej jakości bazę- pewniaki
sprawdzą się w wielu sytuacjach i w różnej konfiguracji będą pasować na różne
okazje. Jednak, jeśli podoba ci się coś, co jest szałem aktualnego sezonu i
wiesz, że to do ciebie pasuje, że to trend dla Ciebie- czemu nie? Wtedy na
pewno będzie to ubranie, które posłuży nieco dłużej, nawet gdy trend zacznie
gasnąć. Z drugiej strony mam poczucie, że w sklepach rzadko zdarzają się trendy
jednosezonowe. Przykładem może być kolor masełkowy – królował tamtego lata, a
już widzimy w sklepach kolejne ubrania w różnych odcieniach jasnej żółci.
8. Dlaczego trzymanie ubrań „na specjalne wyjście” sprawia,
że nigdy nie czujemy się stylowo na co dzień?
Joanna Głowacka: Podstawowe mity w stylizacji i modzie
https://www.ikmag.pl/joanna-glowacka-podstawowe-mity-w-stylizacji-modzie/